maj 22 2008

??


Komentarze: 3
Eh szkoda gadac. Jestem sobie mezatka. Mam slodkiego Tuptaska, Kluska w drodze. Domek sie buduje. Ogolnie nie jest niby zle. A jednak. Cos nie gra. Nie jestem szczesliwa. Zadbal o to moj Slubny. Wtedy kiedy go najbardziej potrzebowalam, on wybieral towarzystwo kumpli. Kiedy zarywalam noce przy Tuptasku, Slubnego nie bylo przy nas- delektowal sie pifkiem, kiedy mial pomoc w sprzataniu lub czymkolwiek wymawial sie zmeczeniem lub wybywal do rodzicielki. Tym sposobem wrocila do mnie przeszlosc. Wrocil On. Coraz czesciej pojawia sie w moich myslach. Coraz czesciej mam poczucie, ze kiedys cos przegapilam, nie dalam sobie, nam szansy. Wiem, ze kolorowo tez by nie bylo, ale moze lepiej??
ciernista : :
23 maja 2008, 09:41
gdyby ta rozmowa byla latwa sprawa to moze faktycznie byloby lepiej. ale jezeli wazniejszy jest komputer, telewizor, kupmle, a my sie praktycznie w domu mijamy to juz zaczyna sie problem.
22 maja 2008, 23:51
mam wrażenie, że czasem rozpamiętywanie przeszłości to płacz nad rozlanym mlekiem... może warto zadbać o to co mamy? porozmawiać z mężem, uśmiechnąć się do życia i cieszyć się z pociech:)
22 maja 2008, 23:15
zawsze ciekawi jestesmy co by bylo gdyby nie bylo tak jak jest,masz rodzine w ktorej czujesz sie niespelniona,kiedy wychodzilas za maz robilas to z milosci?chcialas tego?czy chcialas zapomniec?bo jesli chcialas zapomniec to zrobilas blad...jesli z milosci to pamietaj prawdziwa milosc przetrwa wszystko jesli nie to nie byla prawdziwa milosc

Dodaj komentarz